Recencja filmu "Pasja" - Brian Godawa

Ewangelia dla dorosłych

Historia zaczyna się w ogrodzie Getsemane, kiedy Judasz wydaje Jezusa pocałunkiem. Następnie ukazane jest ostatnie 12 godzin z życia Jezusa i krótka scena zmartwychwstania. Nie jest to jednak po prostu kolejna próba opowiedzenia największej historii. Jest raczej namacalną prezentacją znaczenia zastępczej ofiary Jezusa, jakiej nie widzieliśmy w żadnym dotąd nakręconym o nim filmie. Oczywiście, większość takich filmów zawiera sceny biczowania i ukrzyżowania naszego Pana i Zbawiciela. Jednak nigdy dotąd nie zostały one przedstawione w taki sposób. W porównaniu do filmu Gibsona wszystkie pozostałe wyglądają jak cukierkowaty kicz. Gibson oparł się na wynikach badań klinicznych nad rzymskim sposobem krzyżowania, opublikowanych w "On the Physical Death of Jesus Christ" przez American Medical Association w 1986 roku. Film przekłada je na ekran z brutalną zacięciem, ukazując wyszarpywaną przez bicze skórę i obnażone żebra, morze krwi i zmasakrowaną nie do rozpoznania twarz Chrystusa. Wszystko zgodnie z Pismem:

"Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich." (Iz. 53:3-7).
"Jak wielu osłupiało na Jego widok - tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi." (Iz. 52:14)

Na początku filmu możemy przeczytać fragment tego proroctwa Izajasza, co wskazuje na biblijny kontekst, w świetle którego musimy zinterpretować przemoc, którą później ujrzymy, a która była znana chrześcijanom pierwszego wieku, większość których doświadczyła barbarzyństwa Rzymu na własnej skórze.

Wszystko zaś po to, by wskazać na ogrom zbawienia przez ukazanie cierpienia, które nas ominęło. Brutalny realizm, z jakim ukazano mękę Chrystusa, wskazuje na wartość odkupienia osiągniętego przezeń raz na zawsze dla ludu Bożego. Film Gibsona stanowi zatem konieczną korektę dla współczesnej pseudo-ewangelii i jej bezkrwawego Jezusa napełniającego nasze serca pokojem, błogością i samospełnieniem. On jednak umarł za grzeszników, aby zbawić ich od Bożego gniewu.

CAŁY TEKST