Punktem kulminacyjnym chrześcijańskiego kalendarza liturgicznego jest Pięćdziesiątnica. Po niej następuje długi okres zwany „po Trójcy Świętej”. Kalendarz liturgiczny odpowiada kolejnym wydarzeniom w historii zbawienia: Ojciec posyła Syna, by wcielił się podczas Adwentu i Bożego Narodzenia; Syn żyje, umiera, powstaje z martwych i wstępuje do nieba; potem daje Ducha w dniu Pięćdziesiątnicy.
Wiele w tym mądrości. Kalendarz kościelny ma za zadanie pouczać. Mówi o wydarzeniach związanych ze zbawieniem, a w szczególności o tym, że zbawienie jest kompletne, gdy Duch zostaje wysłany przez Syna, którego wcześniej posłał Ojciec.
Co by się stało, gdyby kalendarz kończył się na Wielkim Piątku? Nie byłoby zmartwychwstania, więc ludzie tkwiliby w grzechach. Albo co by było, gdyby kończył się w Wielkanoc? Nie byłoby wywyższenia Jezusa jako Króla. Albo Wniebowstąpieniem? Jezus osiągnąłby wszystko, lecz nie mógłby tego przekazać ludziom. Do zbawienia potrzeba Pięćdziesiątnicy, tak samo jak potrzeba Krzyża i Zmartwychwstania Syna. Pięćdziesiątnica to nadejście Ducha Świętego, przez którego ludzie mają łączność z Jezusem. Gdyby Jezus wypełnił wszystko zgodnie z wolą Ojca, a jednak nie posłał Ducha, człowiek nie miałby w tym udziału.
Dzień Pięćdziesiątnicy u szczytu kalendarza liturgicznego oznacza, że udział człowieka w dziele Chrystusa jest również dziełem Ojca. Od początku do końca zbawienie jest dziełem Bożym, nie ludzkim. Ojciec posyła Syna, który żyje, umiera i powstaje z martwych. To wszystko staje się udziałem chrześcijanina, ponieważ dziedziczy Ducha. Bóg nie zleca niewdzięcznego zadania umierania i powstawania z martwych pomniejszej osobie. Podobnie nie pozostawia komuś pomniejszemu zadania przyprowadzenia ludzi do udziału w śmierci i zmartwychwstaniu Syna. Sam wszystko czyni. Duch Święty, tak samo jak Syn, angażuje się w zbawienie upadłego świata.
CAŁY TEKST