Kochanki i matki - Douglas Wilson

Tożsamość zamężnej kobiety związana jest z dwoma rolami: żony i matki. Również w tym przypadku potrzebne jest zachowanie delikatnej równowagi. Problemy pojawiają się szczególnie wtedy, gdy mąż w jakikolwiek sposób zaniedbuje żonę, która w reakcji często szuka rekompensaty w relacjach z dziećmi - w macierzyństwie.

Między tymi dwoma rolami istnieje biologiczny związek. Kobieta jest matką ponieważ była kochanką. Jednak biologiczna rzeczywistość nie pociąga za sobą automatycznie dojrzałości w relacjach. Można być technicznie kochanką, nie dorastając do pełni jej duchowych i emocjonalnych wymiarów. Można urodzić dziecko, a jednak nie w pełni zasługiwać na miano matki. Można też, i to jest pointa tego artykuły, pełnić jedną ze wspomnianych ról kosztem drugiej. Dla niektórych kobiet urodzenie dziecka jest wypadkiem przy pracy, one same zaś niezłomnie marzą o byciu Barbie. Z drugiej strony istnieją kobiety, które zostawszy matką, całkowicie zwracają się ku dziecku i na nie przelewają wszystkie swoje uczucia, oczywiście kosztem ojca. Zdarza się to szczególnie często wtedy, gdy kobieta została porzucona lub zaniedbana przez męża lub ojca dziecka.

Załóżmy jednak, że małżeństwo jest w dobrym stanie i nikt nie myśli o rozwodzie. Mąż i żona są fizycznie obecni w domu i razem zasiadają do posiłków, a nawet przed telewizorem. Wciąż możliwe jest, że oddalą się od siebie. Żona może poczuć się niekochaną lub niezdolną do spełnienia wszystkich oczekiwań męża. Żona może też dojść do wniosku, że mąż jest nieodpowiednim kochankiem lub abdykował z roli głowy rodziny. Tak czy inaczej żonie brakuje odpowiedniego środowiska do realizacji się w roli ukochanej przyjaciółki u boku małżonka.

W takich okolicznościach pojawia się wiele tak zwanych super-mam. Ponieważ na fundamentalnym poziomie brakuje im bliskiego kontaktu z mężem, szukają rekompensaty w macierzyństwie.

Wiemy, co się dzieje, kiedy ktoś próbuje osiągnąć jeden cel kosztem lub zamiast innego. Kiedy na przykład kobieta, której jakoś nie udało się założyć rodziny i zostać matką, próbuje zamiast tego zrobić karierę w biznesie lud doktorat z psychologii. Jednak w kręgach konserwatywnych chrześcijan częściej spotykamy kobiety, które realizują się w bardziej żeńskich dziedzinach, co jest przynajmniej po części spowodowane presją środowiska. Jeśli taka kobieta nie czuje się spełniona w roli kochanki, zwraca się ku jedynej pozostającej jej opcji.

Nie mam tu jednak na myśli kobiet, które po prostu są matkami, uczą dzieci w domu, gotują dla rodziny itp. Nie chodzi mi też o rzucenie jakichkolwiek podejrzeń na matki, które pilnie wypełniają swoje zadania. Mówię raczej o sytuacji, w której macierzyństwo zostaje wywyższone ponad wszystko inne i zaczyna znacznie wykraczać poza wymiar normalnego powołania, kiedy staje się wręcz krucjatą i jedynym sensem bycia kobietą. Z takiej krucjaty mężczyźni są z konieczności wykluczeni, a jakakolwiek próba z ich strony włączenia się w krucjatę zostaje wrogo potraktowana.

Kobieta będąca kochanką i matką rodzi i wychowuje dzieci oraz nosi imię męża z dumą i radością. Razem z mężem wychowują dzieci, wzajemnie sięuzupełniając. Kiedy jednak boryka się z opisanym powyżej problemem, wycofuje się do własnej enklawy, do której nawet jej mężowi nie wolno zaglądać. Mąż jest wykluczony czy to z powodu frustracji i zawodu, czy też dla zasady - bo mężczyznom i tak „wszystko jedno”, czym zajmują się kobiety.

Charakter problemu jest taki, że nie sposób potraktować go przy pomocy listy nakazów i zakazów. Kobiety, które z nim się borykają, mają niezaspokojone potrzeby emocjonalne. Z drugiej strony wiele innych kobiet bez takich problemów poświęca się praktycznie tym samym zajęciom związanym z wychowaniem dzieci. Nie chodzi więc o to, że każda kobieta, która organizuje w kościele warsztaty karmienia piersią, nie znajduje spełnienia w roli kochanki swego męża. Gotów jestem jednak przyznać, że kobieta, która uważa, iż to właśnie twierdzę, prawdopodobnie czuje się zaniedbana przez męża i z tego powodu szuka spełnienia w macierzyństwie.

To zaś, że takie rzeczy mają miejsce w konserwatywnych kręgach, nie zmienia faktu, że mamy tu do czynienia z pewną formą feminizmu.

CAŁY TEKST